eMakulatura

Żyliśmy jak ludzie wolni; M. Radziwon

[SZTUKATER.pl]

Kowalow to opozycjonista, naukowiec i pomocnik Jelcyna. Ale również przewodniczący Komisji do spraw Praw Człowieka funkcjonującej przy rosyjskim Prezydencie. Dobrowolnie poddał się do dymisji (w 1996 roku) protestując tym gestem wobec wojnie w Czeczeni. Za swoją opozycyjną działalność skazany został na siedem lat łagru i trzy lata zesłania. Był „osadzony” m.in. w Magadanie.

Radziwon (Autor książki) to urodzony w 1970 roku krytyk teatralny, tłumacz, sekretarz Nagrody Literackiej NIKE, wykładowca Akademii Teatralnej w Warszawie, a także pracownik (adiunkt) Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej w Lublinie oraz były dyrektor Instytutu Polskiego w Moskwie.Drukowanie

Patrząc na tytuł można poniekąd oczekiwać od książki, albo może raczej spodziewać się, że będzie w niej o walce o prawa człowieka. I, że trochę będzie to opowieść uniwersalna, dedykowana działaniom podejmowanym o wolność jednostki. Ale o tym jest dużo, chociaż trochę jakby przy okazji. To absolutnie nie zarzut, natomiast odczucie po lekturze. Specyfika Związku Radzieckiego/Rosji była/jest natomiast taka, że uniwersalne tam jest mało co… a na pewno jeżeli oscylujemy wokół tematów politycznych. Z tego względu książką jest trudna w odbiorze, albowiem Kowalow odwołuje się do wielu nazwisk, które osobom postronnym nie są / mogą nie być znane. Rozmowy z Kowalowem można i należy czytać jako historię pokolenia „szestydiesiatnikow”, „dzieci XX Zjazdu KPZR”. Na kartach Żyliśmy jak ludzie wolni Kowalow daje znakomity opis tego, jak rodziło się środowisko dysydenckie – tak o książce pisze Popowski w  „Nowej Europie Wschodniej”, DM./Nr 1 z dn. 01/02.18 (zaciągnięte ze strony Wydawnictwa Czarne). Jest to zatem książka trochę dla tych, którzy żyli w epoce szczęśliwie minionej. Trochę dla tych, którzy parają się historią, a zwłaszcza dla tych, którzy celują w Związek Radziecki, w Rosję, albo ogólnie we Wschód Europy. Mnie poruszało się po tej książce może nie trudno, ale z lekkim dyskomfortem wynikającym właśnie z braku wiedzy nt. specyfiki wschodniego bloku. Oczywiście nie chodzi tu o ogólną wiedzę lub jej brak nt. warunków życia  w latach 60-70 , ale o didaskalia tamtych lat. Akurat tym się nie param, pozostaje to również poza sferą moich zainteresowań – wina takiego stanu rzeczy leży zatem całkowicie po mojej stronie. Ale nie darmo postopniowałam tenże dyskomfort nazywając go lekkim. Kowalow opowiada bardzo żywo i ciekawie. Kompletnie na drugi plan schodzi to, że jest to rozmowa. Wszystko staje się interesującą całością – niczym powieść z gatunku „non-fiction”. To także zasługa pytającego. Radziwon wydaje się jedynie kontrolować tor, po którym biegną informacje od Kowalowa… nie nadaje tej rzece słów wymuszonego biegu, ale pozwala płynąć swoim korytem (pardon). Momentami tylko pozwala rozmówcy nabrać powietrza, tak żeby kolejne frazy dopowiedziały coś, uzupełniły, albo potwierdziły określone fakty i okoliczności. Niwelując tym samym ewentualne dociekliwości czytelnika. Wszystko ma być – i jest – jasne bez dodatkowych pytań.

Jest tu wiele informacji ważnych i ciekawych. Ot chociażby fragment o kontrolach KGB. Sam Kowalow rozpoczyna odpowiedź od słów: „Odwiedziny ludzi z KGB były w gruncie rzeczy dość zabawne” (str. 296). Ten zapis ww. kontroli pokazuje, że Bohater jest osobą z dużym dystansem i olbrzymim zapleczem doświadczeń ale też człowiekiem niezwykle mądrym. Wspaniale, że Autorowi wywiadu udało się tę rozmowę przeprowadzić, spisać a także wydać w postaci książki.

Ciekawe jest to, że wpisując w wyszukiwarkę internetową hasło „Sergiej Kowalow” internet próbuje nachalnie przekonać mnie, że chodzi o boksera.. Kowaliowa. Próbuję zatem „Sergiej Kowalow polityk”. Jest lepiej, ale nadal muszę dokonać wyboru spomiędzy boksera i wspinacza. Trzecia opcja – Sergiej Adamowicz Kowalow. Trafiony. Okazuje się, że Kowalow jest honorowym obywatelem miasta Krakowa; został wyróżniony nagrodzą Jana Nowaka-Jeziorańskiego oraz odznaczony Krzyżem Wielkim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej.

To ciekawe, że tak mało wiemy o tak ważnych postaciach. Tym bardziej książkę i chwalę, i polecam lekturze. Proponuję zacząć od końca, czyli podziękowań. Strony 355 i 356. Ten fragment stanowi doskonałe wprowadzenie rysujące bardzo intuicyjny szkic tego, o Kim będzie całość.

Ocena prasowa: 6.

Najnowsze artykuły:

Kiedy w 2015 roku ukazała się książka Katarzyny Surmiak-Domańskiej „Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość”, nie było dla mnie dużym zaskoczeniem, że …

Narracja, którą przyjęła Autorka jest skąpa, a wręcz momentami uwierająca. Zdania nie ujmują swoją konstrukcją, ale w tej prostocie jest pełnia emocji. …

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula