eMakulatura

Życiorys własny przestępcy; U. Nachalnik

[SZTUKATER.pl]

Książka jest wieloaspektowa, albowiem dotyka nie tylko przemian, którym poddaje się lub też zostaje poddany bohater (i Autor w jednej osobie), ale także ukazuje mechanizmy funkcjonowania różnych grup społecznych, a także – w wąskim aspekcie – religijnej sfery życia Żydów. Lektura stanowi zatem nie tylko wędrówkę przez meandry losów Nachalnika, ale także dostarcza może nie wiedzy lecz rozeznania w codziennym funkcjonowaniu oraz w mentalności biedoty, złodziei i kupców. Czasy wojny, które w dużym stopniu okalają opisywane wydarzenia, są poza optyką Autora. Stanowią zdecydowanie tło dla licznych analiz postaw ludzkich. Postrzegam tę książkę mniej jako opis „przygód”, w które owocowało życie Nachalnika, bardziej zaś jako wypadkową rejestru zmian wewnętrznych, którym wskutek napotkanych ludzi i doznanych doświadczeń życiowych podlega bohater oraz sportretowania tych warstw społecznych, w których Autor miał sposobność zagościć. A jest to charakterystyka po pierwsze nader bystra, a po drugie dość wnikliwa, albowiem Nachalnik zdawał się kierować regułą jak już coś robić, to na całego. Jak się modlił, to gorliwie i podług wiedzy zdobytej w Jesziwie kształtował swoje wyobrażenie o ludziach i świecie. Ot przykład: wychowany w przekonaniu, że goj nie może być nie tyle przyjacielem Żyda, co nawet przychylnym mu, weryfikuje zdobytą w Jesziwie wiedzę przy pierwszym swoim pobycie w więzieniu. Pisze tak:

„Zawiązana wszakże przyjaźń nie wygasła. Po powrocie ze spaceru załadował pakunek i przesłał mi go. Był to funt cukru, herbata i biały chleb z masłem. Rzuciłem się na to z wilczą żarłocznością. Gdy się najadłem, humor mój całkiem się już poprawił. Spróbowałem nawet gwizdnąć. „Jacy to dobrzy ludzie siedzą w więzieniu”, pomyślałem o swym znajomym. Żal mi było tego człowieka. I pomyśleć tylko, że to jest goj… Raz na zawsze postanowiłem wyrwać z siebie wpojone w dzieciństwie pod tym względem pojęcia… Zrozumiałem, iż byłem oszukiwany” (str. 120).

Jak kradł, to do sytości. Jak kochał, to też jakby zawsze bardziej sercem niż rozumem. A ten ostatni „zdobywał” nie bez przygód. Z młodego Żyda kształtowanego wolą matki na przyszłego rabina staje się złodziejem zawodowym. Natomiast nie sama zamiana ról nęci w lekturze najbardziej. Nachalnik jest przede wszystkim inteligentny. Wpierw życiowo naiwny szybko uczy się „co i jak”. Posiadał doskonały zmysł obserwacyjny i nie gorszą zdolność dedukcji. Był jednym z tych, których życie, jakby za karę, skazuje na myślenie.

„Te słowa na przykład piszę, siedząc nie w wygodnym fotelu lub krześle, nie w pokoju według własnego smaku urządzonym, ani w ogrodzie czy też na łonie przyrody, gdzieś w lesie lub nad rzeką… Nie, piszę je, znajdując się w domu „rozmyślań”, w domu, w którym właściwie człowiekowi wszystko odebrane oprócz rozkoszy, nie… oprócz męki myślenia, to jest tego, czego już właściwie odebrać nie jest w stanie żaden najbardziej wyrafinowany system pozbawienia człowieka darów danych mu przez naturę” (str. 125).

Dziwi się odpowiednio bezwzględności ludzkiej, wyrachowaniu i hipokryzji. Ze świata modłów wstępuje w antypody ludzkiej egzystencji. I dokonuje niebywałych odkryć własnych zdolności, ustępujących zahamowań oraz lekkości bytu, która zdaje się królować wszem i wobec. Ale także i nęci. Osobliwa karykaturalność niektórych przemyśleń czasami bawi, innym razem zaskakuje czytelnika finalnym kształtem. Pamiętać należy wszakże, że ścierają się w książce dwa światy, których obywatelem był Nachalnik. Z jednej strony był to świat złodziei:

„Smutno było patrzeć, jak ten człowiek płakał nad stratą siostry, którą za życia stale prześladował. Co do mnie pod tym względem nie miałem wyrzutów. Byłem dla niej dobry i cały czas naszego pożycia nie tylko, że jej nie biłem ani razu, ale nawet nie obraziłem słowem. Dziś nawet, jako człowiek podżyły, czuję się dumny z tego powodu, pomimo że jestem nacechowany jako zbrodniarz. Nigdy w swoim życiu nie byłem brutalny wobec kobiet” (str. 185).

urke

Z drugiej zaś świadomość odmiennych wartości, w których był wychowywany. Niezwykle interesujące są przemiany wewnętrzne Autora, które zachodzą w nim za każdym razem z mocno uniesionymi brwiami. Ten egzystencjalizm, którym nasączona jest książka, wyziera co jakiś czas z jej kart, czyniąc lekturę arcyprzyjemną.

„Gdy teraz zaczynam kontrolować w myślach swoją przeszłość i odgrzebywać sceny z mojego dzieciństwa bądź też z lat młodzieńczych, sam się dziwię, jak będąc wychowany w atmosferze, bądź co bądź moralnej, gdzie siódme Boskie przykazanie było ściśle przestrzegane, mogłem stać się tym, kim jestem… Sam nie wiem, w jaki sposób zostałem podłym zbrodniarzem, za którego się obecnie sam uważam, pomimo że do dnia dzisiejszego szlachetniejsze porywy we mnie nie wygasły. Ach życie! życie!… Jaki gorzki jest napój w kielichu, który dla mnie przeznaczono, i zapewne nie pofolguje los, aż nie wypiję go do dna” (str. 125).

Kajdany zakazów i nakazów – wpierw natury pedagogiczno-społecznej, a następnie wewnętrznej – luzują się i Icek Farbarowicz awansuje w szczeblach hierarchii więzienno – przestępczej. Staje się Urke:

„Patrzcie na mojego terminatora, niedawno był dorożkarzem, a już jest jęke na całego. Wyrośnie z niego fest urke”. (Urke = międzynarodowy wybitny złodziej; str. 175). „Tak, tak, stałem się znaną osobistością między swoimi i liczyli się oni teraz z moim zdaniem, na dowód czego dano mi przezwisko. Każdy szanujący się obywatel złodziejskiego świata musi takowe posiadać” (str. 176). „Ach! Któż mi uwierzy, że ono kosztowało mnie sto razy więcej, niż tytuł barona austriackiego, bo aż piętnaście lat i trzy miesiące więzienia” (str. 178).

 

P.S.
Tylko ta okładka… taka – trzymajmy się terminologii – frajerska.

 

Ocena prasowa: między 5.5 a 6.
Wydawnictwo Replika
2018

stron: 400

Najnowsze artykuły:

Kiedy w 2015 roku ukazała się książka Katarzyny Surmiak-Domańskiej „Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość”, nie było dla mnie dużym zaskoczeniem, że …

Narracja, którą przyjęła Autorka jest skąpa, a wręcz momentami uwierająca. Zdania nie ujmują swoją konstrukcją, ale w tej prostocie jest pełnia emocji. …

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula