eMakulatura

Zanim świat się udusi; D. Babiarz

            Książka Dagmary Babiarz trafiła do mnie dzięki portalowi Sztukater.pl

Skusiłam się na nią tak naprawdę z jednego powodu. Autorka, podobnie jak ja, pochodzi z Rzeszowa. I zupełnie obiektywnie muszę przyznać, że książka ta mogłaby być z powodzeniem przewodnikiem po Papui Zachodniej albo poradnikiem jak się przygotować mentalnie do egzotycznych wojaży. Ledwie 112 stron, które składają się na publikację aż kapie od dobrych rad, praktycznych informacji i opisów. I nie ma w tym ironii.

            Faktem jest, iż Zanim świat się udusi wygląda zupełnie niepozornie i tak naprawdę nic nie wskazuje na bogactwo wnętrza tej książki. Z przekonaniem twierdzę, że ani okładka, ani tytuł nie zwiastują fantastycznej zawartości. Szkoda. Grafik mógłby z powodzeniem stworzyć dużo lepszą „oprawę” dla tej opowieści. Oczywiście nie jest to ani przewodnik, ani poradnik, ale zapis wspomnień z podróży. Natomiast niezwykłość relacji skrywa olbrzymia szczegółowość i spostrzegawczość Autorki. Ma otwarty umysł, bystre oko i patrzy na świat oraz poznawanych w nim ludzi w sposób świeży i wolny od stygmatyzacji.

            Książka rozpoczyna się od wprowadzenia nas w didaskalia dalekiej podróży. Czytelnik znajdzie tutaj zatem nie tylko wyjaśnienie dla powodu takiej, Zanim świat sie udusi_sredniaa nie innej destynacji, ale także relację z racjonalnej walki, jaką Autorka toczy ze sobą. Albowiem naturalne są obawy o malarię, o niebezpieczeństwa właściwe dla danego regionu i o różnice kulturowe. O standardzie życia nie wspominając. Trudno któremukolwiek z podanych tam argumentów odmówić sensu i logiki, ale muszę przyznać, że trudno jest tych samych walorów odmówić całej technicznej stronie eskapady. Przygotowanie, przygotowaniem, ale powodzenie przedsięwzięcia często zależy od szczęścia. Dodaną wartością jest to, że Autorka do tego szczęścia przyznaje się, umiejąc tym samym wytknąć własne potknięcia i błędy popełnione nie zawsze z niewiedzy, czasami zwyczajnie z braku rozwagi. To pokazuje, że nawet najbardziej dopracowana i najlepiej przygotowana wyprawa musi mieć nadbagaż w postaci szczęścia. Inaczej o powodzenie w tak egzotycznych i nie do końca zbadanych rejonach, bardzo trudno.

            Całość podzielona jest na podtytuły, ale nie mają one większego znaczenia dla przenikania przez treść. Bardziej sygnalizują zmiany nocy na dzień, pozwalają płynnie przeskoczyć w kolejne etapy wędrówki. Bo zachowana jest przyjemna płynność opowieści.

            I jeszcze jedna kwestia warta podkreślenia. Autorka słowami maluje obrazy. Zarówno gór, ulic, jak i ludzi. Portretuje zwiedzane wioski i ubiera je w kolory, zapachy, światło dnia i ciemność nocy. Ukazuje kontrast interioru z miejscami przygotowanymi dla (a zasadniczo pod) turystów. Unaocznia różnice w zachowaniach i przypomina o tym, o czym często zapominamy, kiedy nasza stopa staje na cudzej ziemi. Że rolą turysty jest dostosować się do świata, do którego zawitał. Że to nie my-turyści mamy uczyć autochtonów naszych zachowań, ale powinniśmy być bacznym obserwatorem. Albowiem nawet taki, a może zwłaszcza taki turysta, za którym idą pieniądze, stoi w obliczu niebezpieczeństw ludzkich zachowań (jakże podobnych pomimo różnic w szerokościach geograficznych). Kilka zdjęć zamieszczonych w książce pokazuje tylko, że dużo lepiej opisuje zastaną rzeczywistość słowami, niż fotografiami – te są bowiem mocno nienachalne estetycznie i zdecydowanie amatorskie. To nie znaczy złe. Odróżniają się na pewno od tych, do których przyzwyczaiły nas regały księgarskie, gdzie półki uginają się od fenomenalnie obfotografowanych publikacji. Tym bardziej należy oddać cesarzowi co cesarskie i przyznać uczciwie, że książka ta zasługuje na zdecydowanie lepszą szatę graficzną.

            Nigdy nie myślałam o wyprawie w tamten rejon, a dzięki książce Dagmary Babiarz mam realne wrażenie, jakbym była w tamtych miejscach, spotkała tamtych ludzi i posmakowała ich świata. I bardzo mi się ta podróż podobała. Oceniam ją na 6 (pomijam aspekt estetyczny książki, a skupiam się na zawartości).

<MB>

Najnowsze artykuły:

Kiedy w 2015 roku ukazała się książka Katarzyny Surmiak-Domańskiej „Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość”, nie było dla mnie dużym zaskoczeniem, że …

Narracja, którą przyjęła Autorka jest skąpa, a wręcz momentami uwierająca. Zdania nie ujmują swoją konstrukcją, ale w tej prostocie jest pełnia emocji. …

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula