eMakulatura

Wiek skrajności; Spojrzenie na krótkie XX stulecie; E. Hobsbawm

[SZTUKATER.pl]

Z perspektywy laika można oczywiście zatrzymać się na poziomie tylko lektury (w sensie czytania) i skonstatować finalnie, czy się nam owa lektura podobała, czy też nie. Ja zaliczam się do tej pierwszej grupy. Jest to oczywiście książka wymagająca, nasączona faktami, ideologiami, wieloma zmiennymi… ale w całości bardzo jasna, klarowna i czytelna. Można powiedzieć, że Autor podzielił XX wiek na puzzle, które następnie na oczach i razem z czytelnikiem ułożył w całość. ALE… no właśnie…

Ale dla kogoś, kto para się historią, trzeba by dokonać znacznie głębszej analizy i zanurzyć się w warstwy niedostępne dla przeciętnego zjadacza chleba. Ponieważ dla mnie ów poziom jest z gatunku meta-, musiałam posilić się lekturą pobocznych tekstów dedykowanych książce. I m.in. natrafiłam na ciekawy artykuł[1], w którym owej analizie i wymianie poglądów nt. książki oddają się: Janusz Zarnowski, prof. Instytutu Historii PAN, i Tomasz Schramm z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, autor Historii powszechnej. Wiek XX (Poznań 1999) oraz dr Małgorzata Gmurczyk-Wrońska, dr Andrzej Nowak i dr Dariusz Libionka z IH PAN.

Zdania uczestników dyskusji są w pewnych kwestiach podzielone, chociaż co do zasady Eksperci są zgodni.
Prof. Schramm na stronie 4 przyznaje:

„Gdy czytam tę książkę, jestem pod wrażeniem konstrukcji, ogromu faktów. Ale raz po raz oko się potyka. Są sformułowania noszące piętno ideologiczne. W książce o tym pisze, ale potem w polemice odżegnuje się od tego. Twierdzi, że nie jest ideologiem. Momentami przecież jest. Poza tym, tu i ówdzie są pomyłki, których nie uniknął i które zgrzytają. Co gorsza, momentami jest nonszalancki wobec faktów”. I dalej (str. 4 i 5): „(…) Widzę sprawę na paru poziomach. Tzn. wyłapujemy tutaj rozmaite jego pomyłki, błędy i stwierdzamy, że tym samym uchybia on warsztatowi historyka. Na poziomie warsztatowym, zgoda. Ale najważniejsza jest chyba wizja całościowa. Wiadomo, że z kombinacji zdań fałszywych i prawdziwych może wypłynąć obraz prawdziwy. Wiadomo, że można stworzyć kombinację samych zdań prawdziwych, które prawdziwego obrazu nie dadzą”.   

 W sukurs za nim poszli:
Prof. Madajczyk:

„Czy można było w tak syntetycznym ujęciu ich uniknąć? Tym bardziej, że jak pisze we wstępie: „Podejmuję się tego zadania bez znajomości literatury naukowej i z niewielką wiedzą na temat archiwów”. Notabene przeczy temu, załączając na końcu książki prawie dwudziestostronicową bibliografię. Wszakże to niewiele, jeżeli publikacji dotyczących Hitlera, wielokrotnie wspomnianego na łamach tej książki, doliczyli się badacze amerykańscy prawie sto tysięcy” (str. 4);

Prof. Zarnowski:

„Trudno dyskutować nad tak syntetyczną pracą, w której zresztą nie brak błędów. Np., że Stalin zajął Finlandię w 1940 r. Takich błędów jest sporo. Jest trudność opanowania tego ogromnego materiału, przy czym zwrócę uwagę, że tłumacze nie zrobili dobrej przysługi autorowi, bo powstały nowe błędy wynikające z nieznajomości języków innych niż angielski, niezrozumienia zdań, ale o tym nie warto dyskutować, jest to temat do recenzji” (str. 5);

Dr Nowak:

Jest w tej książce wiele zasadniczych kwestii, które wymagają dyskusji. Pierwsza, która powinna wszystkie następne poprzedzać, wiąże się z pytaniem, co wolno, a czego nie wolno Czym intryguje książka Erika Hobsbawma „Wiek skrajności”? pod szyldem historii? Czy wolno tę książkę traktować jako pracę historyka? Wszak zawiera się w niej tyle błędów tak oczywistych, tak dużych, faktograficznych, rażących, które nie powinny wystąpić w pracy rzetelnego historyka. Żeby nie być gołosłownym dam dwa przykłady. Jeżeli ktoś pisze, że w bitwie nad Sommą zginęło 420 tys. żołnierzy angielskich, i to pisze Anglik, to jest zdumiewające niedopatrzenie” (str. 6).

Dr Nowak porusza jeszcze jedną kwestię, która rzuciła mi się w oczy podczas lektury:

„Książka ta jest sprzedawana jako swego rodzaju krótka synteza XX w. i są w niej np. dwa obszerne rozdziały o kulturze awangardowej, w której pojawiają się wybitni typografowie, czy autorzy projektów krzeseł, a nie istnieje w ogóle w niej wątek religii jako zagadnienia ważnego w historii XX wieku dla paru miliardów osób. To jest element pewnego punktu widzenia. W swojej syntezie Hobsbawn na pewno nie jest historykiem. Do rangi historiozofa otwarcie nie aspiruje” (str. 7).

Itd.
Cała dyskusja jest bardzo ciekawa – momentami bardziej niż sama książka, ale i ta jest w lekturze interesująca.hobsbawm

Merytorycznego tekstu mamy tu 629 stron. Publikacja opiewa na trzy części: wiek katastrofy (str. 29 – 245), złoty wiek (str. 247 – 433) i zapaść (str. 345 – 629).  Profesor Madajczyk odniósł się do owej dyspartycji następująco:

„Podział ten na podokresy jest mniej przekonujący aniżeli występujący w tryptyku Hobsbawma o wieku dziewiętnastym. Godna uwagi jest jego teza, że przyjście wieku dwudziestego oznaczało zniszczenie społecznych mechanizmów, łączących współczesne doświadczenie z doświadczeniem poprzednich pokoleń”[2].

A ode mnie:
Książka jest wieloaspektowa. Wiele fragmentów dotyka materii sztuki (szeroko pojętej), nauki, ale jeszcze więcej jest o procesach społeczno – gospodarczych. Czy zatem, mając na uwadze wszystkie zastrzeżenia wobec merytorycznej wartości publikacji, można ją z czystym sumieniem polecić?

Nie wiem. Chyba nie. Oczekiwałabym bowiem od historyka (taka informacja widnieje w notce biograficznej na okładce książki) rzetelności przekazywanych informacji. Zmordować 629 stron po to, żeby otrzymać częściowo przekłamane informacje… to mocno nieuczciwe wobec czytelnika, który za ową niekompetencję musi jeszcze zapłacić 69.90.

W lekturze książka sprawna i strawna, ale za to wszystko co powyżej ocena recenzencka zamknie się na: 3.

[1] https://goo.gl/oVPaE2; dostęp: 23.01.2019.
[2] Ibidem; str. 3.

P.S.
Ciekawie o Autorze i nieco o samej książce pisze Józef Pinior:
https://kulturaliberalna.pl/2012/10/09/wtorek-wielka-polityka-pinior-eric-hobsbawm-1917-2012/, o którym, nomen omen, 25 lutego ukaże się książka. Będzie to publikacja Wydawnictwa Krytyka Polityczna pod tytułem: „Niewygodny. Józef Pinior” i będąca zapisem rozmów Piniora ze współautorem, Michałem Sutowskim.

 

Krytyka Polityczna
2018

stron: 640

Najnowsze artykuły:

Kiedy w 2015 roku ukazała się książka Katarzyny Surmiak-Domańskiej „Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość”, nie było dla mnie dużym zaskoczeniem, że …

Narracja, którą przyjęła Autorka jest skąpa, a wręcz momentami uwierająca. Zdania nie ujmują swoją konstrukcją, ale w tej prostocie jest pełnia emocji. …

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula