eMakulatura

„Powrót do Reims”; D. Eribon

To co skrywa się na pierwszych kartach książki i w samym jej tytule rozbite jest na dwa obozy. Pierwszy, aspekt rodziny/odtrącenia/alienacji i różnych perspektyw patrzenia na życie, przegrywa moim zdaniem z drugim, który z okoliczności warunkujących pozycjonowanie bohatera w rodzinie i społeczeństwie, stał się rozległą analizą społeczno-kulturalno-ekonomiczną Francji. Oczywiście są punkty styczne, albowiem przez te wszystkie zmienne polityczno-gospodarcze Autor analizuje siebie i swoją rodzinę, ale mam poczucie, że to taka trochę opowieść jak z filmu „Kogel-Mogel”, gdzie do ślubu nie dojdzie, bo panienka chce do miasta, a nie do roli. Tyle tylko, że Eribon w trajektorii swoich rozważań nie posiada rozwiązań prostych i logicznych. W jego palecie barw nie ma koloru rdzawego. Eribon ma ochrę. Nie lubię onanizmu intelektualnego, który zdaje się być nieodłącznym towarzyszem Autora. Być może cały witz polega na tym, że nie znoszę filozofii. A ta książka jest nią nasączona. reims

Zawsze uważałam, że mądrzy ludzie o rzeczach trudnych umieją mówić prosto. Tego zabrakło mi u Eribona. Być może dlatego nie podzielam ogólnego zachwytu nad książką, ponieważ jest ona według mnie, w wielu momentach, przeintelektualizowana.

Oczywiście nie ma nic złego w inteligentnej prozie i taką też lubię, ale tutaj mam wrażenie, że uciekliśmy od głównego wątku w sfery wyszukanych słów, górnolotnych analiz i wszędobylskiej filozofii. Rozmyła się rzecz ważna – egzystencjalizm bohatera utonął w próbie udowodnienia (sobie samemu?), że wybrana droga życiowa była jedyną słuszną. Nawet z perspektywy czasu. A może zwłaszcza z niej.

Być może ktoś inny powie: zmień optykę. Eribon dlatego znalazł się w takim położeniu w życiu (chodzi o szczebel drabiny społecznej), ponieważ umiejscowiło go tam to wszystko o czym pisze w kontekście rodziny i kraju swojego obywatelstwa?

Nie będę na pewno o to kruszyć kopii, albowiem pozostaję w mniejszości ze swoją opinią o Powrocie do Reims. Natomiast jest to niewątpliwie książka, na którą – pomimo wszelkich uwag – długo czekałam. Jest inna. Wyróżnia się z gąszczu prozy na jedno kopyto. Jest mądra i na temat. Bez niedomówień i kompromisów. Bez dbania o to, czy ktoś poczuje się urażony po jej lekturze. Akurat to spodobało mi się w Eribonie.  Na pewno jest to bardzo dobre studium nie tylko współczesnej Francji, ale całej Europy. I na pewno nie jest to oferta dla każdego. A już całkowicie nie na leniwy letni dzień.

Wyd. Karakter
2019
Stron 220

Przekład: Maryna Ochab

Najnowsze artykuły:

Kiedy w 2015 roku ukazała się książka Katarzyny Surmiak-Domańskiej „Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość”, nie było dla mnie dużym zaskoczeniem, że …

Narracja, którą przyjęła Autorka jest skąpa, a wręcz momentami uwierająca. Zdania nie ujmują swoją konstrukcją, ale w tej prostocie jest pełnia emocji. …

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula