eMakulatura

Szpieg; P. Coelho

[SZTUKATER.pl]

Bardziej niż Coelho interesuje mnie Mata Hari. Gdyby tę książkę napisał Jożin z Bażin moja ciekawość byłaby taka sama. Nie interesuje mnie kompletnie Autor, ale historia, którą chce opowiedzieć. Zwłaszcza, że opiera ją na faktach. „Wszystkie opisane tu wydarzenia są prawdziwe. Ograniczyłem się tylko do dopisania kilku dialogów, połączenia pewnych scen, zmienienia kolejności niektórych zdarzeń i pominięcia wszystkiego, co wydawało mi się nieistotne dla tej historii. Nie jest to w żadnym razie biografia Margarethy Zelle” (str. 195). Coelho zachęca również do lektury innej książki: Philippe’a Collasa, pt. „Mata Hari. Jej prawdziwa historia”. Książkę tę wydał Świat Książki w 2006 roku (można ją zakupić przez internet – w sensie jest dostępna na rynku).

Teraz więcej o samej książce. Tłumaczenie zawdzięczamy Pani Zofii Stanisławskiej (która poza przekładami książek z angielskiego i portugalskiego zajmuje się również sztuką… jest artystką graficzką). szpiegKsiążka nie jest obszerna w strony – jest ich 196 (czcionka duża, marginesy szerokie – czyta się to szybko). Fabuła ma formę korespondencji pomiędzy bohaterką a jej adwokatem. Hari przebywa bowiem w więzieniu w Paryżu. Z tych listów poznajemy życie Maty H., jej młodość (w prawdziwym życiu zakłóconą gwałtem dokonanym przez dyrektora szkoły), co nieco z jej małżeństwa (tak naprawdę z satrapą i męskim bokserem). Poszukując ukojenia i spokoju znalazła go w tańcu, z którym kojarzona jest obecnie (niemal każde ze zdjęć publikujących wizerunek Maty Hari pokazuje ją w ubraniach „do” egzotycznych tańców). O tym tańczeniu wspomina również z celi (str. 108 książki): „wie pan co zrobię zanim na korytarzu rozlegną się kroki i przyniosą mi do celi śniadanie? Zatańczę (…). Taniec to ja. Dzięki niemu jestem wolna”. O ile – rzecz jasna – nie jest to akurat ten fragment wymyślony przez Coelho. Dlatego nie lubię takiej koncepcji na mieszanie fikcji z prawdą przy pisaniu o tematach ważnych historycznie, a zwłaszcza, jeżeli jedzie się na nich z całym piarem wokół książki. Za to samo oberwało się w innej mojej recenzji D. Vannowi (Legenda o samobójstwie).

Ad rem…

Mata Hari sama o sobie mówiła, iż urodziła się w nieodpowiedniej epoce. Chciała również, aby ktokolwiek kto o niej kiedyś wspomni myślał o niej jak o zwykłym człowieku a nie ofierze (okładka książki).

Książka jest napisana lekko. Niewątpliwie traktuje o ciekawej i osobie, i materii, dlatego mimowolnie zyskuje przy bliższym poznaniu. Przyjęta koncepcja jest bez zastrzeżeń, gorzej z tym częściowym trzymaniem się faktów. Mimo tego, wszystko powyższe powoduje, iż drugie zderzenie z Coelho to antypoda moich zaszłych doświadczeń z Autorem. Natomiast nie jest to żadna książka odkrywcza… nie wnosi de facto nic nowego – jakkolwiek na pewno stanowi dodatkowe (kolejne) źródło zarobkowania. Mając na uwadze, że Coelho to najczęściej tłumaczony pisarz na świecie (współczesny pisarz), można powiedzieć, że sukces wydawniczy gwarantowany. Dostrzegam w tej narracji lekką infantylność – nie jest to książka wysokich lotów.  Na pewno nie rozjaśnia nic z losów bohaterki. Jest – a przynajmniej ja tak odczytuję książkę – potrzebą napisania o tym co się samemu dowiedziało. A kwintesencją tego śledztwa jest portret kobiety zagubionej. Można psioczyć, że takie fruwania z kwiatka na kwiatek, sypianie na sztukę to jakaś paranoja… (tak zdarza się, że grzmią niektórzy internauci), ale jest takie „coś” co określa się mianem promiskuizm… Pewne doświadczenia życiowe mające silny wpływ na psychikę mogą znaleźć ujście właśnie w takim rozpasaniu seksualnym. Gwałty (nie jeden przecież, bo poza dyrektorem dodać należy tu męża bohaterki), strata dzieci – mogły mieć u Maty Hari taki a nie inny rezultat. Nie wszystko co wygląda na rozpasanie seksualne jest nim w rzeczywistości. Zresztą sama Hari mówiła (jeżeli wierzyć relacji Coelho i akurat ten fragment nie jest dodany przez Autora): „Uczucie pojawiło się w moim życiu na jedną chwilę, ale to przez nią popełniłam wiele głupstw, apotem uciekłam do miasta, gdzie wpadłam w szpony agentów. Nie będę dłużej opowiadać o sobie. Życie toczy się w zawrotnym tempie. Od dnia przyjazdu do Berlina z trudem dotrzymywałam mu kroku” (str. 108).

Podsumowanie: o M. Hari poczytać zawsze warto – była niewątpliwie nietuzinkową postacią. A mając na uwadze, że żyła w czasach gdy kobieta była ewidentnie niżej w łańcuchu pokarmowym od mężczyzny – tym bardziej czytać i zapamiętywać.
Ale sama książka niewiele wniosła do mojej dotychczasowej wiedzy o Matcie (?) Hari.

Ocena prasowa: 4.5

Najnowsze artykuły:

Kiedy w 2015 roku ukazała się książka Katarzyny Surmiak-Domańskiej „Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość”, nie było dla mnie dużym zaskoczeniem, że …

Narracja, którą przyjęła Autorka jest skąpa, a wręcz momentami uwierająca. Zdania nie ujmują swoją konstrukcją, ale w tej prostocie jest pełnia emocji. …

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula