eMakulatura

„Czarne złoto. Wojny o węgiel z Donbasu”; K. Baca-Pogorzelska, M. Potocki

[SZTUKATER.pl]

Każdemu, kto myśli o zmianie telefonu komórkowego na nowy (chociaż jego „stary” jest nadal sprawny) polecam oglądnięcie tego drastycznego filmu. Albowiem każdy, kto chociaż raz w życiu miał komórkę Nokii[1] (ja także) przyłożył rękę do wojny domowej w Kongo; śmierci 5 milionów ludzi i gwałtów na 300 000 kobiet. Nie do wiary? A jednak. W kopalniach tych wydobywa się koltan, będący minerałem, z którego pozyskuje się tantal – używany do produkcji telefonów komórkowych.

Czy z podobnymi historiami przyjdzie się zmierzyć podczas lektury Czarnego złota?

Książka składa się z trzech części: Donbas, Europa, świat. Wędrówkę szlakiem węgla rozpoczynamy w Donbasie, miastem-odpowiedzią na rozwijający się przemysł. Ale także, a może przede wszystkim, miastem, które docelowo stało się zakładnikiem samego siebie. Elektrociepłownie z piecami dostosowanymi do palenia konkretnym rodzajem węgla (doniecki antracyt, będący doskonałym paliwem energetycznym) wymuszały jego wydobywanie oraz magazynowanie. To jest początek tej podróży – tak literackiej, jak i w dosłownym tego słowa znaczeniu. Z Donbasu węgiel trafia m.in. na Białoruś, do Polski, na Ukrainę, do Turcji, Belgii, Włoch. Za węglem na ekskursje ruszają Autorzy, albowiem, jak wspomina Michał Potocki, to nie jest książka, która mogła powstać zza biurka. Stąd wyjazdy – tak do Rosji, na Ukrainę, jak i do portów miast Europy Zachodniej. Przed donbaskim antracytem otwierają się wrota Europy i świata, ponieważ za tzw. tanią siłą roboczą stoją nierzadko wielkie globalne koncerny. Świat udaje, że nie wie, że ta tania siła robocza to ludzie. Monomiasta (jak Donbas, Norylsk czy Kranowiszersk) nie dają ich mieszkańcom żadnych alternatyw – życie zaczyna się i kończy na kopalni/fabryce. Chociaż czasami pozwala wypłynąć na szerokie wody; piję tu do fragmentów ze stron 184-203, z rozdziału „krymska klątwa”, w których Autorzy rozmawiają z Panią Tetianą, członkinią statku Volgo Balt 214, transportującego donbaski węgiel do Turcji. Statek zatonął u tureckich wybrzeży w roku 2019.

Ta książka jest również przykładem na prawdziwe, rzetelne dziennikarstwo. Tam gdzie coś umknęło, czegoś nie udało się ustalić – tam czytelnik dowiaduje się o tym wprost. Autorzy przyjęli szerszy kontekst, ukazując nie tyle współczesną pozycję Donbasu, ale utorowali drogę do tego jak Donbas zbudował się na węglu. Warto przed lekturą posłuchać krótkiej rozmowy z Autorami, która przeprowadzona została 11 maja 2020 r. na antenie radia RDC: https://www.rdc.pl/podcast/poranek-rdc-o-ksiazce-czarne-zloto-wojny-o-wegiel-z-donbasu/.

Historia rozpoczęła się od pojedynczych artykułów publikowanych na łamach gazety prawnej i samo życie napisało scenariusz, który doprowadził do produktu finalnego. Dwuletnie śledztwo zaowocowało doskonałym reportażem. Autorzy, przez całą swoją książkę, pamiętają kto (a raczej co) jest bohaterem tej opowieści. Jest nim węgiel. Otaczają go więc należytą atencją i swoją historię rozpoczynają właśnie od opowieści o donieckim antracycie. To on wprawia w ruch (nierzadko ciemne) interesy, (nierzadko również) inicjujące konflikty. Warto natomiast podkreślić, że donbaski węgiel nie trafia do przedsiębiorstw państwowych w Polsce. Korzystają z niego wyłącznie firmy prywatne – sami Autorzy podkreślają to w rozmowach toczonych wokół książki. Oczywiście w czasach, w których odchodzi się od węgla na rzecz odnawialnych źródeł energii temat wydobywania węgla jest podejmowany na nowo, w innym kontekście. Warto w tej materii sięgnąć również do tekstów Karoliny Bacy-Pogorzelskiej o dekarbonizacji Polski (https://oko.press/kopalnie-trzeba-zamykac-szybciej-dekarbonizacja-polski-jest-nieunikniona/ oraz https://oko.press/kopalnie-trzeba-zamykac-szybciej-dekarbonizacja-polski-jest-nieunikniona/). Ich lektura nie pozostaje w oderwaniu od lektury książki – warto, w kontekście interesów Polski i naszej wiedzy/świadomości, budować całościowy obraz rynku węglowego.


[1] Z tego co pamiętam po projekcji, od której minęło 11 lat, w filmie mowa jest wyłącznie o koncernie Nokii.

Ocena prasowa: 6.

Najnowsze artykuły:

Kiedy w 2015 roku ukazała się książka Katarzyny Surmiak-Domańskiej „Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość”, nie było dla mnie dużym zaskoczeniem, że …

Narracja, którą przyjęła Autorka jest skąpa, a wręcz momentami uwierająca. Zdania nie ujmują swoją konstrukcją, ale w tej prostocie jest pełnia emocji. …

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula