eMakulatura

Po trochu; W. Gogola

Wyd. Książkowe Klimaty
2017
Stron: 180

Obserwuję pewną tendencję do infantylizacji świata. Mam nieodparte wrażenie, że otaczająca mnie przestrzeń staje się przesiąknięta wymuszonymi dobrymi nastrojami, intensyfikowanymi sztucznie barwami i tendencją do epatowania uśmiechem, tylko i wyłącznie dobrym nastrojem oraz koniecznością korzystania z wolności jakby nie miała ona żadnych granic. A przecież ma – moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiej osoby. One nie zawsze się zazębiają. Zwłaszcza we wspólnej przestrzeni. Jest jeszcze coś takiego jak etykieta… i trwać będę przy tym niezmiennie.
Na dodatek wyciszenie, refleksja, moment zadumy też są ważne i wartościowe. Pozwalają m.in. dostrzec absurdalny wektor zmian w zachowaniach ludzkich i coraz częstsze zidiocenie, albo – jakby na odwrót – przeintelektualizowanie. Ale to nie o świecie i jego bolączkach ma być… zmierzam do puenty.

To co powyżej trochę przesiąka do świata książek. Tutaj też jest pewna infantylizacja… Obniżamy loty, mówiąc najprościej. Zwłaszcza w literaturze polskiej.
I tak, rozumiem, że nie wszystko musi uderzać w ton Pana Tadeusza, Braci Karamazow i wielkich kanonów literatury… człowiek musi też czasami odsapnąć, odmóżdżyć się i czytanie niekoniecznie musi oznaczać wówczas „zagłębianie się” w książce. Czasami chodzi właśnie o to, żeby już nic nie drążyć, niczego nie dociekać i tylko dać się ponieść czyjejś fantazji (jeśli naszej nam już nie starcza). No i wtedy właśnie sięgnąć można po książkę, która jest (nazwijmy to dyplomatycznie) lekka.
gogola
No to dzisiaj mamy taką oto sytuację.
Książka jest lekka, leciusieńka. Momentami zabawna. Na pewno uderza w nutę słodkiego miłego życia, jakim było dzieciństwo.

Ale mówienie, że to „nowy, mocny głos w literaturze”… to wprowadzanie w błąd. Dla mnie to wręcz nieuczciwe. Naprawdę nie trzeba przy każdym debiucie usilnie wciskać ludziom, że mamy do czynienia z czymś, co odmieni nasze czytelnicze życie. Nie wystarczy już jak powiemy, że to jest lekka, ale miła i docelowo ciepła książka..? Książka, która opowiada o dzieciństwie, uczeniu się świata dorosłych i przekładaniu tego na dziecięcą logikę..? Że takie np. Po trochu pozwoli nam poczuć smak mleczka z tubki, gumy balonowej i przypomni swędzenie kolan pokrytych strupkami?
Tak – książka jest lekka.
Owszem – jest sympatyczna.
Ale więcej ma z czytadła do tramwaju niż z literatury. Powoli te dwa pojęcia „książka” i „literatura” zaczynają, wg mnie, oddalać się od siebie. Książką staje się wszystko co wydawnictwa oferują nam drukiem [tak, audio- i e-booki też tu umieszczam :)], ale do literatury, niektóre te propozycje, mają daleko. I takie usilne wciskanie mi, że mam do czynienia z „pisarską zbójnicką” tylko potęguje moje powoli już notoryczne wytykanie, że startowanie z wysokiego „c” koreluje z wysokimi oczekiwaniami od oferowanego produktu. I łatwiej o potknięcie, zwłaszcza, jeżeli oferowany produkt realnie nie wnosi sobą nic nowego. Albowiem książek o podobnej tematyce mamy więcej (to nie zarzut) i to lepszych (a to już tak). Ot np. Śmierć pięknych saren (dla przypomnienia: autorstwa Oty Pavela), albo Nad piękną, modrą Dřevnicą (Antonina Bajaji – zresztą z tego samego roku i, nomen omen, tego samego wydawnictwa). Czesi umieją lepiej od nas przeniknąć do świata dziecięcych wspomnień. Robią to wiarygodniej, albowiem utrzymują konwencję pewnej ciepłoty spowijającej czasy pachole. Rodzimi nam autorzy mają manierę, która odbiera ich – potencjalnie dobrym książkom – przymiotnik wartościujący. Zbyt mocno skupieni jesteśmy nad napisaniem czegoś ponad i umyka nam istotny element – prostota ukryta w prawdzie. Nawet takiej, że dzieciństwo jest czymś zwykłym, ale nasze było wyjątkowe bo było nasze.

Po trochu napisane jest niby jednym tchem. Wątki płynnie przechodzą z jednego w drugi, są tu elementy zabawne i takie, które aspirują do bycia zabawnymi, ale utknęły „gdzieś lecz nie wiadomo gdzie”. Ogólnie to można mieć wrażenie, że ktoś posadził obok nas nadaktywnego paszczowo trzylatka, któremu się buzia nie zamyka i tak trajkocze nam nad uchem od godzin również trzech. Jesteśmy już zmęczeni, ale – dziecko, jak to dziecko – zasunie czasem coś zabawnego i w sumie to trochę przerywać mu szkoda, bo składnie brnie przez swoje historyjki.

Tym bardziej nie rozumiem przyznawalności i utwierdzam się w swojej opinii o wartości nagród literackich: Książka nominowana do Nagrody Literackiej NIKE, Nagrody Literackiej Europy Środkowej Angelus oraz Nagrody Literackiej dla Autorki Gryfia.

Nic mnie tu nie urzekło.
Nie dostrzegłam żadnego nowego głosu w literaturze.
Debiutu gratuluję – udany, ale fanfary zatrzymam na inną okazję.

Obiecuję Wam, że następna będzie książka bez żadnych nagród. I już wyczuwam w powietrzu milsze doznania 😉

 

Najnowsze artykuły:

Kiedy w 2015 roku ukazała się książka Katarzyny Surmiak-Domańskiej „Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość”, nie było dla mnie dużym zaskoczeniem, że …

Narracja, którą przyjęła Autorka jest skąpa, a wręcz momentami uwierająca. Zdania nie ujmują swoją konstrukcją, ale w tej prostocie jest pełnia emocji. …

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula