eMakulatura

Nowe życie. Jak Polacy pomogli uchodźcom z Grecji; D. Sturis

[SZTUKATER.pl]

            Książka porusza kwestie ważne i wrażliwe, ale aktualne także dzisiaj. Przyjmowanie uchodźców ma tyle samo zwolenników co przeciwników, a argumentów i teoretycznych sporów jest wiele i wciąż przybywa. Napisano o tym również niejedną książkę i każda z nich ma w pewnym sensie rację (niezależnie od strony, po której akurat opowiada się autor). Bo racja jest i w tych argumentach, które mówią, żeby przyjmować, i w tych, które ostrzegają przed konsekwencjami takiej otwartości. Z tej perspektywy książka – co poczytuję za zaletę – stoi zupełnie obok próby pogodzenia zwaśnionych stron. Stanowi ona natomiast ciekawą egzemplifikację tego, jak zmieniło się rozumienie świata i podążanie za jego potrzebami. Sam Autor jest potomkiem greckich migrantów, a książka ta jest swoistym ukłonem w naszą – polską stronę za gest sprzed 60 lat. Jest również refleksją nad obecną postawą Polski w obliczu podobnych wyzwań. Natomiast Autor moim zdaniem jest mocno uprzejmy i dość liberalny w osądach. Niedawno recenzowałam książkę „Wygnani do raju. Szwedzki azyl”, która skrywa mroczniejsze oblicze polskiej polityki, od której Dionisios Sturis odcina się (chcący lub nie). Mamy na kartach naszej historii tak chwalebne poczynania jak te z 1948 roku, ale mamy również takie, które na przełomie lat 60-tych i 70-tych doprowadziły do masowej migracji Żydów z naszego kraju.T256036

            Książka jest relacją historii spiętej w klamrę lat powojennych, gdy sama Polska dźwigała się z ruin. Równolegle w Grecji trwała wojna domowa i społeczno-polityczne represje z nią związane. Tysiące ludzi musiało uciekać poza granice ojczyzny celem znalezienia bezpiecznego miejsca do życia dla siebie i swoich rodzin. Czasami na założenie tych rodzin decydowali się właśnie na obczyźnie. Kilkanaście tysięcy Greków znajduje schronienie w Polsce (Autor przytacza statystyki m.in. na stronach 110-111) – w różnych miastach; od Śląska po Bieszczady. Gdy okazało się, że Grekom przyjdzie zadomowić się w Polsce na dłużej i do swojej ojczyzny będą mogli wrócić dopiero w latach siedemdziesiątych, wielu z nich założyło tutaj domy, rodziny i częściowo zostali na dłużej. Niemniej jednak większość zdecydowała się wrócić do kraju w pierwszym możliwym momencie, czyli w latach siedemdziesiątych minionego stulecia. Współczesnym pośrednim efektem tego tygla kulturowego są istniejące do dzisiaj cmentarze z grobami okraszonymi greckimi nazwiskami na epitafiach. Natomiast z ówczesnej perspektywy różne kultury musiały spotkać się „przy płocie” i spróbować żyć razem ze sobą. Tym sposobem Antonis staje się Antkiem, Polichronis jest od teraz Nakisem. Ułatwiając asymilację tworzono specjalne struktury (zwłaszcza dla młodych przybyszy), które miały pomóc w zadomowieniu się.

            Autor ukazuje Polaków jako gościnny i serdeczny naród. Kwestie polityczne są tutaj pominięte – można zatem powiedzieć, że książka jest bezpieczną relacją z tamtego okresu. Ale nawet to przemilczenie niektórych aspektów – mimo ich istotnego znaczenia – nie odbiera tej książce pewnej zalety. O emigracji greckiej Polacy wiedzą albo mało, albo nic. Młode pokolenie nie zastanawia się nad tym skąd w polskiej kulturze takie postaci jak Eleni (wątpię również w świadomość istnienia takiej Piosenkarki wśród młodzieży), czy chociażby Paulos Raptis (per analogiem). Tymczasem Autor opowiada wydarzenia z przełomu 1948-1950 zatrzymując się na dłużej przy niektórych bohaterach. Pozwala nam także poznać ich po upływie tych wszystkich lat, gdy są już mocno zakorzenieni w naszej społeczności i de facto stali się Polakami o greckich korzeniach. To książka bardzo ciekawa, obszerna, ale dotyczy materii mało znanej. Autor okrasił książkę również zdjęciami, i tutaj mam małe zastrzeżenie. Szkoda, że tych fotografii jest niewiele. Ale te które są – wplatają się w treść jakby były z nią nierozerwalnie związane. Szczególnie zapadło mi w pamięć zdjęcie ze 148 strony. Jest wymowne i pokazuje zupełnie mimochodem trud rozpoczynania życia na nowo w miejscu, które jest obce. Ten trud jest bowiem dodatkiem do doświadczeń, o których zapomnieć się nie da.

Doskonała lektura.

Ocena prasowa -> 6.

Najnowsze artykuły:

Kiedy w 2015 roku ukazała się książka Katarzyny Surmiak-Domańskiej „Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość”, nie było dla mnie dużym zaskoczeniem, że …

Narracja, którą przyjęła Autorka jest skąpa, a wręcz momentami uwierająca. Zdania nie ujmują swoją konstrukcją, ale w tej prostocie jest pełnia emocji. …

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula