eMakulatura

Kredziarz; C.J. Tudor

Wyd. Czarna Owca
luty 2018
stron: 384
przekład: Piotr Kaliński

    Dzisiejsza książka jest bardzo niepozorna, ale też stanowi kolejna pułapkę na czytelnika (rozumianego szerzej jako kupującego).

Przede wszystkim rozwiejmy pierwszy mit: mit grozy. To nie jest żaden kryminał, thriller, ani nic ocierającego się o zimny i pełen bojaźni dreszcz. To spokojna i powolna opowieść poniekąd o dorastaniu i odkrywaniu, że (w dużym uproszczeniu) Święty Mikołaj nie istnieje. Każdy z nas przepoczwarza się z dziecka w postać dorosłą. Niekiedy perspektywa czasu pokazuje, że chcielibyśmy być innymi dziećmi, a innym razem, że lepszą wersją naszego „ja” była larwiasta postać. Jedynym wątkiem kryminalnym może być po prostu zastana śmierć z rodzaju tych przedwczesnych.kredziarz

Tym wstępem przeciwstawiłam się własnej zasadzie nie pisania „o czym”. Ale zostało to na mnie poniekąd wymuszone, albowiem znowu mamy do czynienia z trickiem lobby wydawniczego… Wszystko co zostało napisane na okładce książki (w tzw. blurb’ie) jest mocno przerysowane. Rysunki kredowe są li tylko w kilku miejscach, wcale nie stanowią żadnego wątku dla akcji… są wręcz wtrącone niczym tekst poboczny tam, gdzie potrzebny jest odnośnik do przeszłości bohaterów. I chociaż cały czas wydaje się, że będą pewnego rodzaju clou dla opowiadanej historii, nigdy się nim nie stają. Jakkolwiek pomysł na owe kredowe bohomazy jest wg mnie bardzo trafiony. Powoduje po pierwsze dobre skojarzenia, a kto z nas ich nie lubi; a po drugie oddaje w sympatyczny sposób charakter dzieciństwa, w którym trochę się obracamy w ramach lektury. Ale pojawiają się one dosłownie gdzieniegdzie. Nie ma w nich realnie żadnego suspensu.

       Książka jest dwutorową historią: dzieje się w 2016 roku i przeplata z opowieścią z roku 1986 (czyli okładkowe „reminiscencje”). Mamy zatem przeskok trzech dekad, które nie zazębiają się ze sobą w tzw. „międzyczasie”.
To nie jest niesamowicie hipnotyzująca książka – jak na wspomnianej już okładce pisze inny pisarz (sic!) polecając Kredziarza. Natomiast to jest naprawdę dobry debiut. Mimo tego, że bohaterowie nie są ani wyjątkowi, ani szczególnie interesujący… a wszystko jest po prostu zwyczajne. Zwyczajne nie znaczy nudne. Owa zwyczajność jest fajna. Ta historia mogła wydarzyć się naprawdę. Zarówno to co miało miejsce w 1986 roku, jak i to z roku 2016 jest namacalne. Bohaterowie są autentyczni. Mają zachowane obrazy z przeszłości, które można określić prywatnymi demonami. Dorastają ze swoimi sekretami. Niektóre z nich udaje się rozwikłać, a inne muszą pozostać w sferze domysłów.
Niewątpliwie Autorka potrafi te codzienne sprawy opowiedzieć interesująco. Książka jest przyjemną lekturą, z rodzaju tych, których zakończenia jesteśmy ciekawi. I to zakończenie też jest przyjemne i realne. Udało się napisać coś spójnego i prawdziwego. Ale fabuła ani nie przyspieszy Wam tętna, ani nie zamrozi krwi. Wciągnie (jeżeli nie potrzebujecie od dobrej książki bombardowania wydarzeniami, niespodziankami i heroizmem postaci). Są tu dobre zwroty akcji, nie brakuje elementów zaskoczenia. Ale mimo wszystko jest powolnie, spokojnie i rozważnie.

         Książka ta przypomina mi inny debiut – Konrada Janczury „Przemytnicy”. Też było normalnie, namacalnie i spokojnie. Ale było naprawdę dobrze. I Kredziarz to dla mnie zagraniczna odpowiedź na polskich „Przemytników”. Gatunkowo bardzo tożsame książki. Bardzo dobre książki. Obydwie.

 

 

Najnowsze artykuły:

Kiedy w 2015 roku ukazała się książka Katarzyny Surmiak-Domańskiej „Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość”, nie było dla mnie dużym zaskoczeniem, że …

Narracja, którą przyjęła Autorka jest skąpa, a wręcz momentami uwierająca. Zdania nie ujmują swoją konstrukcją, ale w tej prostocie jest pełnia emocji. …

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula