eMakulatura

„Kości, które nosisz w kieszeni”; Ł. Barys

Bardzo trafnie określił tę książkę Karol Maliszewski, ujmując ją jako „żywioł liryczny”. Słowa pędzą tu niezatrzymane ani przez wykopane kości, ani przez chorobę babci, ani przez wizyty meliniary Waci, ani przez czyhający na każdym rogu smutek. Nawet samobójcza śmierć nastoletniego Fabiana Baranowskiego nie zwalnia słowotoku narracyjnego. Narracja jest contans. Pędzi wiedziona dziecięcym instynktem. Niezależnie od tego, czy bohaterka, wiodąca nas przez meandry swego dorastania, jest uczennicą szkoły podstawowej czy średniej – narracja, niczym wieczna zmarzlina, pozostaje niewzruszona.

Ulę poznajemy przez pryzmat jej otoczenia. Jej dociekania, dorastanie, nauka życia i świata kreowane są w cieniu babci, która toczy bój z rakiem i matki niestrudzonej w ars amandi. Pabianicka bieda sączy się z kart książki tak intensywnie, że aż się nie chce sprawdzać gdzie te Pabianice są na mapie… bo nawet gdy się tego nie wie, to nie ma żadnego impulsu do uzupełnienia braków. Żywiołowość narracji nadaje rytm całej historii, ale pomimo zmieniającego się otoczenia, wydarzających się sytuacji, pomimo upływu czasu, towarzyszyło mi nieustanne poczucie, że bohaterka stoi w miejscu. Te wszystkie wydarzenia kreują pozornie dynamiczną historię, która jest bardzo mocno ostadzona w jednym punkcie. Szalenie intrygujące doznanie.

Między wierszami migocze wrażliwość Autora i sakrucka spostrzegawczość. Jego język jest żywy i ostry, a obserwacja świata głęboko filtrująca. Z takimi zdolnościami można pisać naprawdę dobrze. Można tworzyć historie, w które będzie się chciało zanurzać. I chociaż mam swojego rodzaju ambiwalencję emocjonalną wobec tej książki, to na pewno warto poczekać na to co Łukasz Barys będzie miał nam jeszcze do opowiedzenia słowem pisanym. Nie znam dotychczasowych tekstów Autora, nie porwały mnie też recenzowane aktualnie „Kości…”, jakkolwiek myślę, że będę w mniejszości z tym dystansem (zaczynam przywykać do wyłomów w moim odbiorze literatury). Jest w tej historii potencjał, ale czuję, jakbyśmy przekroczyli granice opowiadania i li tylko przytulili się do powieści, a przecież okładkowa adnotacja zapowiada to ostatnie.

„(…) a skądinąd wiedziałam, że eleganckie prawie zawsze znaczy kłamliwe” (s. 45).

„W szkolnej bibliotece przeszperałam powolny, ciągnący się jak kożuch na mleku internet” (s. 47).

Wyd. Cyranka
2021
Stron 142
Cena: 35 pln

Najnowsze artykuły:

Kiedy w 2015 roku ukazała się książka Katarzyny Surmiak-Domańskiej „Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość”, nie było dla mnie dużym zaskoczeniem, że …

Narracja, którą przyjęła Autorka jest skąpa, a wręcz momentami uwierająca. Zdania nie ujmują swoją konstrukcją, ale w tej prostocie jest pełnia emocji. …

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula