eMakulatura

Konstelacja; M. Machura

[SZTUKATER.pl]

            Załóżmy, że to nie jest książka o laskach. Załóżmy, że jej motywem przewodnim jest coś bardziej oklepanego. Załóżmy, że są to cygara. Czy wówczas równie interesująco rysowałaby się zapowiedź tego, co przygotował dla nas Autor? Trąca tym samym snobizmem i nonszalancją. Pachnie tweedem i ostrym angielskim powietrzem. I to jest mój pierwszy zarzut wobec tej książki. Autor przyjmując niesztampowy motyw przewodni umiejscawia akcję w sztampowych współrzędnych geograficznych. Taaak: w Anglii. konstelacja__marek_machura.png__480x0_q85_subsampling-2

            A teraz wyobraźmy sobie, że ta sama historia opowiedziana została nie poprzez Samuela, Theo, Marisę, ale przez lokalnego Wieśka, Witka i Manuelę. Niech tłem nie będą angielskie wzgórza, ale polski Nikiszowiec. Uważam, iż przenosząc swoją opowieść do Anglii Autor zaprzepaścił szansę na historię  a la dobry (parafrazując: bo polski) kryminał powieściowy. Powód jest prosty. O ile Autor mieszka od trzydziestu lat w Anglii, to książkę tę wydał w Polsce i skierował ją do polskiego czytelnika. Sam temat lasek jest na tyle pozytywnie zakręcony, że nie trzeba było tej dosłowności w postaci osadzenia w angielskich realiach. Można było go fajnie wyśrubować i stworzyć coś oryginalnego. A tak, otrzymaliśmy anglika z laskami. Cóż… aż ciśnie się na palce: „To elementarne, drogi Watsonie”.

Dla mnie jest to klasyczny przykład niewykorzystania potencjału tematu. Sztampowa sceneria zabrała tej książce smaczek, który ma np. (per analogiem) polski serial „Miasto skarbów” opowiadający o krakowskich złodziejach/podrabiaczach obrazów (w dużym skrócie). W serialu genialnie wpleciono wątek starego Kazimierza, żydowskich kolekcjonerów i współczesnego rynku dzieł. To, że momentami akcja wlecze się jak polska kolej – to inna kwestia. Nie razi ona, bo taki właśnie jest Kraków… spowolniony, niespieszny. Jak jest Żyd, to jest i Izrael… ale również on stanowi inteligentny tekst poboczny dla głównej treści. Rozumiem, że tworzenie czegoś a la mogło nie być intencją Autora – ale dzięki wszystkiemu co powyżej wymieniłam otrzymaliśmy coś oczywistego. Jak kolekcjoner, to musi być zbrodnia… itp. Pod tym względem książka jest dość przewidywalna. Jedyne co ją w tym miejscu broni, to fakt, iż mamy do czynienia z powieścią, a nie z kryminałem. Niech sobie przewidywalna będzie, nie o mord tu co do zasady idzie.

            No, ale właśnie – kolejny prztyczek. Bohater jest w zasadzie nijaki. Nic o nim nie wiemy. Abstrahując od tej jego względnej enigmatyczności, jest po prostu miałki. Może irytować czytelnika tym bardziej, że hasa sobie po tej swojej posiadłości, którą nie wiadomo skąd ma, i którą nie wiadomo za co utrzymuje… Żeby coś chociaż o jakichś jego korzeniach powiedziano… niech chłop ma fart i będzie tym lordem. Takie wrzucenie go w konkretną przestrzeń bez wyjaśnienia skąd się wziął zabiera mi element powieściowy z tej książki i powoduje, że nie jest dla mnie wiarygodny. Tego nie kupuję. Muszę czuć bohatera… a ten się wymyka w niekoniecznie dobry sposób.

            Dużo też w książce chaosu… wątki – przynajmniej we wstępnej części książki – zdają się skakać jak pchły po czworonogu. Jeden wątek urywa się, nagle pojawia się drugi i nie bardzo wiadomo co skąd, po co i dlaczego też nie wiadomo.

            To nie jest zła książka. Jest po prostu nie do końca przemyślana (a przynajmniej takie robi wrażenie). Konstelacja jest przykładem na to, że niszowi (ba!  mówiąc wprost: nieznani) Autorzy mogą mieć coś ciekawego do powiedzenia na lokalnym rynku wydawniczym. To mnie akurat cieszy, bo o dobrą książkę coraz trudniej. Ale właśnie dlatego oczekuję czegoś więcej od debiutów.

            Jeżeli zobaczę inną książkę Pana Machury, to na pewno po nią sięgnę. Ale zrobię to z ciekawości i dla podjęcia decyzji… bo w tym przypadku sztuka jest do razy dwóch.

Ocena: 3/4.

Najnowsze artykuły:

Kiedy w 2015 roku ukazała się książka Katarzyny Surmiak-Domańskiej „Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość”, nie było dla mnie dużym zaskoczeniem, że …

Narracja, którą przyjęła Autorka jest skąpa, a wręcz momentami uwierająca. Zdania nie ujmują swoją konstrukcją, ale w tej prostocie jest pełnia emocji. …

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula