eMakulatura

Jaki znak Twój?; M. Rusinek

[SZTUKATER.pl]

Na dzień dobry pochylmy się nad szatą graficzną, albowiem za rysunki odpowiedzialna jest utalentowana siostra słynnego brata, Pani Joanna Rusinek. Grafiki są genialne. Przyjemne, detale przerysowane w sposób właściwy dla dziecięcej fantazji i percepcji świata. Wszystko tworzy estetyczną, smakowitą całość. Doskonałe są jednak nie tylko rysunki, ale i koncept. 100-lecie odzyskania niepodległości to piękna i chwalebna uroczystość państwowa, o której warto również opowiedzieć dzieciom. Koncepcja, aby ową opowieść osnuć na kanwie znanego każdemu polskiemu przedszkolakowi, rymowance, to mistrzostwo samo w sobie.

Cały wierszyk podzielony został tak, aby każda strona/karta odnosiła się do jednego wersu. I tak dla „Kto ty jesteś?” nie pada znana nam odpowiedź, ale w zamian uzyskujemy pod-wiersz: Na pytanie kto ja jestem, mogę odpowiedzieć gestem. I pokazać siebie palcem. Jestem, jak widzicie, malcem (…).Rusinek_Jakiznaktwoj_500pcx

Książka ma realnie większą siłę rażenia niż tylko przypomnienie o naszej suwerenności. To także zwrócenie uwagi na symbole państwowe, na hymn narodowy i na to, że Polska to nie tylko kraj dla Polaków, i że po swoim psie się sprząta. Wszystko to wplecione jest smacznie, inteligentnie i … jak czytam tę książeczkę, to mam nieodparte jedno skojarzenie. Lata temu Michała Rusinka poznaliśmy z racji pełnienia przez niego funkcji sekretarza Wisławy Szymborskiej. I te dzisiejsze wierszyki są natchnione nutką humoru Pani Wisławy. Jest w nich ta sama rytmiczność, ta sama błyskotliwość i tożsama figlarność. Nie sposób nie dać się porwać owej bajce dla dzieci, i nie tylko.

Uważam, że nie sposób przejść obojętnie obok jeszcze jednego aspektu książki. Rusinek równoważy kwestie płciowe. Pozwala się wypowiedzieć na równi dziewczynkom i chłopcom, co w naszej kulturze takie oczywiste wcale nie jest. Na co dzień wielu ludziom zdaje się umykać, że kobieta = człowiek, i że zmieniła się społeczna pozycja kobiet. A uwadze Rusinka to nie uleciało. Miło.

 Rymy nie są łatwe – fakt. Ale dzisiejszy wydźwięk wierszyka Pana Bełzy nie jest taki sam, jak 40, 30 lat temu. Dzisiaj dzieciaki zmagają się z większą złożonością społeczności szkolnej, bo nagle pojawiły się w klasie dzieci niekoniecznie oczywistej urody. Wprowadziła się do nas „egzotyka” i nawet, jeżeli ktoś zarzuci Rusinkowi, że jest trudno i dla dziecka może nie do końca rytmicznie, to ja odpowiem tak: owszem. Ale jest mądrze i jest o ważnych kwestiach i wartościach. Dlatego jest to książka nie tylko istotna, ale i dobra. Czytając Chłopców z placu broni płakałam nad Nemeczkiem, chociaż nie rozumiałam do końca przekazu książki. Płakałam, bo umarł fajny chłopak, dusza człowiek, rzec by się chciało. A dopiero z czasem dostrzegłam głębszy sens tej śmierci. Nie uważam natomiast, że jest to powód, dla którego Chłopcy z placu broni powinni być limitowani dla dzieci w wieku pozwalającym zrozumieć sens bohaterskości. Nie chodzi o to, żeby ważne kwestie klepać w katarynkowym rytmie (tu uderzam do recenzji na stronie Kurzojady.pl), ale żeby pozwalać dziecku dostrzec ich sens. Może nie literalny, bo mamy do czynienia z percepcją dziecka. Ale taki bliżej sedna, niż tylko fajny rytm i rym. Dla mnie ów rym ma być punktem zaczepnym dla łatwości interpretacji treści. Ale nie powinniśmy się zatrzymywać tylko nad możliwością łatwej artykulacji. W ten sposób umyka nam to co ważne: treść. Ale i nasz język: właśnie taki, jakim opisuje go Rusinek… szeleszczący. Wcale nie łatwy. I to według mnie doskonale wykorzystał Rusinek. Z ważnego i ważkiego odbiorcy – dziecka – uczynił zapalnik do refleksji i większej atencji u tego, który owo dziecko kształtuje – dorosłego.

Wspaniała książka.

 Ocena prasowa: 6.

Najnowsze artykuły:

Kiedy w 2015 roku ukazała się książka Katarzyny Surmiak-Domańskiej „Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość”, nie było dla mnie dużym zaskoczeniem, że …

Narracja, którą przyjęła Autorka jest skąpa, a wręcz momentami uwierająca. Zdania nie ujmują swoją konstrukcją, ale w tej prostocie jest pełnia emocji. …

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula