eMakulatura

„Głosy. Co się zdarzyło na wyspie Jersey?”; E. Winnicka i D. Sturis.

Dionisos Sturis i Ewa Winnicka pisarsko tworzą duet kompletny. Rezultatem tego połączenia jest dzisiejsza książka.

Sturis przez kilka lat mieszkał na wyspie Man, która poza tym, że szerzej znana jest jako mekka wyścigów motocyklowych, to przede wszystkim (i to na tym należy się dzisiaj skupić) ma podobny status polityczny jak wyspa Jersey. Sturis poświęcił jej zresztą doskonałą książkę, której co prawda nie recenzowałam, ale o której nadarzyła się właśnie sposobność wspomnieć (i polecić). „Gdziekolwiek mnie rzucisz. Wyspa Man i Polacy. Historia splątania” (wyd. WAB, 2014 rok, 250 stron). Dlaczego o tym przebąkuję przy okazji recenzji dzisiejszej propozycji wydawniczej? Powody są dwa. Po pierwsze obydwie wyspy (Man i  Jersey) są terytoriami zależnymi od Korony Brytyjskiej, a Sturis specyfikę życia w tych klaustrofobicznych i specyficznych realiach zna. Po drugie, Sturis w swojej karierze pisarza dał się poznać od strony zgłębiania zależności tworzonych właśnie przez migracje, o których w dużej mierze Głosy… traktują. Recenzowałam kiedyś jego książkę poświęconą emigracji greckiej. Powyższe dwie kwestie z całą pewnością predysponowały Sturisa do przyjęcia roli narratora opowiadanej historii.

Winnicka z kolei, pisarsko zajmuje się głównie migracjami. Trochę mniej było ich w książce pisanej w duecie z Łazarewiczem, i w „Był sobie chłopczyk”, ale już zdecydowanie więcej w książkach „Angole”, „Milionerka. Zagadka Barbary Piaseckiej-Johnson”, czy też „Londyńczycy”. W większości publikacje te pochodzą ze stajni Wydawnictwa Czarne. Wspomniany już reportaż „Był sobie chłopczyk” nie do końca dotyka kwestii migracyjnych, ale o wybranych wątkach tejże można podczytać w tej rozmowie z Autorką, przeprowadzonej na potrzeby prac pisarki nad reportażem o śmierci chłopca z Cieszyna.

Pozostańmy natomiast temacie rodziny Rzeszowskich i tragedii, która rozegrała się na wyspie Jersey w 2011 roku. głosy
Akcja zasadniczo, a może stosowniej powiedzieć: pozornie, skupia się wokół głośnego i brutalnego zabójstwa. Damian Rzeszowski zadźgał nożem swoją żonę, dwójkę swoich dzieci, przyjaciółkę żony i jej dziecko, a także własnego teścia. Jeden grill. Sześć ofiar. Ale to co mnie bardzo się w książce podobało (sic!) to fakt, iż Autorzy, poza oczywistym opisaniem całego zdarzenia(?), pokazują didaskalia towarzyszące migracji. Przyjmują szerszą optykę, albowiem czasami jeden czyn może być wypadkową całego ciągu zdarzeń. Tylko pozornie ze soba nie związanych. Winnicka i Sturis zwracają uwagę na szereg kwestii pobocznych towarzyszących wyjazdom z kraju ojczystego, ale które w dużym natężeniu czasowym, trwając w zasadzie z bardzo minimalną szansą na poprawę, w pewnym momencie „awansują” na kwestie strategiczne. Znajdziemy tutaj zatem faktograficzne zapiski o ogromnym osamotnieniu migrantów, o tym, że kompletnie inaczej migrację znoszą kobiety, inaczej mężczyźni. A poza tym, dojdą do tego wszystkiego jeszcze dwie kwestie. Po pierwsze realia socjalne panujące na wyspie Jersey, a po drugie kwestia zaburzeń psychicznych i całkowitej niewydolności społeczno-systemowej w radzeniu sobie z tymi bolączkami. Wisienką na torcie będzie system prawny Jersey, który okazał się całkowicie nieprzystosowany do tego, z czym musiał się zmierzyć. Mydlana bańka w postaci różowego snu o życiu w raju na ziemi pękła.

Przeskoki pomiędzy poszczególnymi fragmentami są genialnie skonstruowane. Doskonałym zabiegiem było także, moim zdaniem, spisanie fragmentów z sali rozpraw. Mam poczucie, że wszystko, co należało opowiedzieć w tej historii, zostało opisane. Wszystko jest dopowiedziane, chociaż momentami nie wprost. To też atut tej publikacji, że czytelnik musi czasami pomyśleć. Ale zebrać myśli w świetle okrucieństwa historii opisanej na łamach książki, bywa bardzo ciężko. Na domiar wszystkiego, finalna konkluzja, którą Autorom podsuwają inni migranci, powodować może zdębienie. Rzeszowskiego stawia się w roli ofiary. Jakie stoją za tym argumenty? Zachęcam do lektury książki, która jest narracyjnym majstersztykiem.

Osobną rzeczą, którą polecam to audio-serial, zrealizowany w ramach audioteki. Tutaj. Odcinek pierwszy można spokojnie przesłuchać przed lekturą książki; jest kilka momentów, które oczywiście potem odnajdą się w treści reportażu, ale zasadniczo nagranie stanowi bardziej zapowiedź niż spoiler.

 

Wyd. Czarne
2019
Stron 224

Najnowsze artykuły:

Kiedy w 2015 roku ukazała się książka Katarzyny Surmiak-Domańskiej „Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość”, nie było dla mnie dużym zaskoczeniem, że …

Narracja, którą przyjęła Autorka jest skąpa, a wręcz momentami uwierająca. Zdania nie ujmują swoją konstrukcją, ale w tej prostocie jest pełnia emocji. …

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula