eMakulatura

Czas w dom zaklęty; K. Enerlich

[SZTUKATER.pl]

Wydawnictwo MG – 2010 r.
Stron 205

            Miałam już przyjemność zarówno lektury, jak i recenzowania innej książki Autorki. Wówczas na tapecie był „Wiatr od jezior”, który urzekł mnie nie tylko opowiedzianą historią, ale też sposobem jej przedstawienia. Wtedy w mojej recenzji wspomniałam o tym, że Enerlich pisze tak realistycznie, iż zatraca się poczucie czy mamy do czynienia już z rzeczywistością czy nadal jeszcze z fikcją literacką. Ta karta nie zostaje odkryta i czytelnik zanurza się w opowiadany świat jak w coś, co mogło się przydarzyć „koleżance koleżanki”… lub „koledze kolegi”. To samo spostrzeżenie mam w przypadku „Czasu w dom zaklętego”. Ja zaprawdę nie wiem czy i w którym momencie nie poznaję przez przypadek czyjegoś życia.  Te książki są po prostu życiowe właśnie. Los potrafi igrać z nami i grać nam na nosie… nie darmo powiada się o jego chichocie. Te meandry ludzkiego sum (łac.- przyp.). Jak dobrze je znamy, ich smak – słodko-gorzki, ich zapach, który zdaje się powracać z każdym silniejszym  powiewem wiatru. Chcesz rozśmieszyć Pana Boga, opowiedz mu o swoich planach. Takie są właśnie opowieści Enerlich.

            W narracji jest pewna wrażliwość, którą samowolnie przypisuję Autorce. Spostrzeżenia, którymi dzieli się z czytelnikiem, życiowe nauki i nauczki również – one wszystkie są skarbnicą wiedzy. Ktoś doświadczony życiem i znający nie tylko jego słoneczne dni dostrzeże prawdę zarówno w bohaterach, jak i w całej historii. Niemniej jednak dzisiejsza książka jest trochę bardziej naiwna w porównaniu z Wiatrem od jezior. Mam wrażenie, że jest mniej dogłębna i mniej wyrafinowana. Chociaż jest tu o rzeczach ważnych – wybaczaniu, odnajdywaniu siebie (czyli prawdy). Tą prawdą są dwie różne postawy skonfrontowane wobec tej samej decyzji. Ruta – chociaż dumna, to pełna jest i refleksji, i właśnie tej uczciwości wobec siebie i wobec innych; oraz Marek – który nie potrafi (nie chce, boi się?) skonfrontować siebie ze swoimi życiowymi pragnieniami. Jego decyzje nie odzwierciedlają jego duszy… a w życiu tak ważne jest mieć odwagę podążać jej śladem.

            Dzisiejsza książka nie jest tak dobra jak Wiatr od jezior, ale jest równie ważna. Enerlich naprawdę pisze fenomenalnie o ludzkich losach, dolach i niedostatkach. Snuje niewiarygodne historie, które wbrew logice wydarzają się naprawdę. Wzbogaca je swoją olbrzymią wiedzą, która jest mocno interdyscyplinarna. Bo jest tu i o religii, i o konkretnych miejscach w Polsce, i o sztuce. Ale też o życiu. Dużo mądrego… dużo pokory, której nauczyć może człowieka tylko życie.
Książki Enerlich są nostalgiczne. Nie są ckliwe, ale wymagają od czytelnika wrażliwości oraz umiejętności patrzenia ponad horyzont. Dlatego uważam, że jest to literatura dla kobiet. Mężczyźnie – z racji innej konstrukcji psychicznej oraz innej wrażliwości – raczej trudniej będzie czerpać esencję opowieści.

            Abstrahując od płci i różnic z nimi związanymi, jeden element książki może budzić wielorakie opinie. Chodzi o zdjęcia umieszczone w treści. One nie są związane z ową treścią (poza jednym przykładem, prezentującym krakowski pomnik Piotra Skrzyneckiego). Wydają się przypadkowe i trochę też takie są. Natomiast – może mylnie, ale taki mam koncept na ich umiejscowienie w książce – są one o sztuce (o której w książce jest gromadnie) oraz przedstawiają naturę (a opowiadana historia jest taka realna, życiowa, naturalna właśnie). Z tej perspektywy tworzy to spójną całość, jakkolwiek z samą historią związane nie są. Gdyby ich nie było – książka nie straciłaby nic na wartości. Szkoda, że te fotografie dedykowane twórczości pewnej artystki są czarno-białe. Ginie ich krasa.czas-w-dom-zaklety-w-iext52408328

            Słowo końcowe o okładce. W obydwu przypadkach Autorką tejże jest Pani Zuzanna Malinowska, i w obydwu przypadkach okładki są mocno kompatybilne z treścią. Nie są nadzwyczajne, „fancy” – jak np. u Jakuba Małeckiego. Ale są estetyczne, odnoszą się do treści, którą reprezentują i jest to godne przedstawicielstwo.

Ocena prasowa: 6 (chociaż nie tak mocne jak w przypadku Wiatru od jezior).

Najnowsze artykuły:

Kiedy w 2015 roku ukazała się książka Katarzyny Surmiak-Domańskiej „Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość”, nie było dla mnie dużym zaskoczeniem, że …

Narracja, którą przyjęła Autorka jest skąpa, a wręcz momentami uwierająca. Zdania nie ujmują swoją konstrukcją, ale w tej prostocie jest pełnia emocji. …

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula