eMakulatura

„Żywe grobowce”; U. Nachalnik

[SZTUKATER.pl]

Doskonały obserwator nadal w formie.

Kolejna książka Urke Nachalnika, z którą miałam przyjemność się zmierzyć, to poniekąd kontynuacja historii znanej nam z Życiorysu własnego przestępcy. Umyślnie używam określenia „poniekąd”, ponieważ realnie jest to kontinuum losów tej samej osoby, ale zmieniają się nam nieco okoliczności i w żywych grobowcach mamy opowieść snutą głównie zza murów więziennych, w których Nachalnik tym razem zagościł na dłużej. Kursujemy nieco pomiędzy Łomżą i „Czerwoniakiem”, gdzie Urke Nachalnik przebywał w momencie odzyskania przez Polskę niepodległości oraz Warszawą i „Mokotowem”, gdzie został przeniesiony w 1919 roku. Ale wspomniane wyżej tło historyczne to tylko jeden z elementów całej opowieści. I według mnie schodzi on na drugi plan, albowiem nie o Polskę tu się rozbija akcja „dzisiejszej” książki. Wydarzenia historyczne, chociaż arcyważne, muszą ustąpić miejsca głównemu wątkowi, a tym niewątpliwie jest sceneria więzienna i zwyczaje panujące za murami. Suflerem zaś staje się nadal, niezmiennie udręczona dusza Autora.

Jakkolwiek to zabrzmi, my na tych ekscytujących i wręcz niebywałych potknięciach życiowych Urke Nachalnika tylko zyskujemy. Konsekwentnie dobre pióro i bystre oko Autora połączyło się w całkiem interesujące kompendium informacji o więziennictwie polskim z okresu II RP. Okazuje się, że hierarchizacje i znane nam struktury tworzone w społecznościach ‘zakratowych’, doskonale funkcjonowały już 100 lat temu (tutaj uśmiech w stronę  frajera w tytule tegoż wpisu).żywe grobowce

Pomimo niezbyt chwalebnego CV Nachalnika, trudno powstrzymać się od sympatii do tego bystrego Jegomościa. Jego niesłabnące udręczenie własną słabością (sic!) do czynów zgoła niepochlebnych, które bardzo umiejętnie i nierzadko zabawnie opisywał na kartach swoich książek, może wzbudzać litość tudzież politowanie, ale może także wzniecać ciekawość względem Bohatera. Podobnie jak w Życiorysie własnym przestępcy, tak i tutaj Nachalnik rozkłada swoją psyche na czynniki pierwsze. Jego refleksje nad własnym charakterem nadal przewijają się przez całą opowieść, ale jest ich mniej niż przy pierwszej książce. Ewidentnie zhardział wobec wzlotów i upadków, w które owocowało jego życie. To wręcz niewiarygodne, że tak refleksyjna dusza i spostrzegawczy umysł miał aż tak słabą wolę wobec współtowarzyszącego nieustannego postanowienia poprawy.

Droga powrotna do Łomży zeszła mi na gorzkich rozmyślaniach. Sięgnąłem myślą w daleką przeszłość i przyszłość, i jak zawsze, przyszłość malowała się w mojej wyobraźni stokroć gorzej niż tak tragiczna przeszłość. Robiłem ścisły rachunek sumienia, jak jeszcze nigdy dotychczas. Doszedłem do przekonania, że zło jakie czyniłem w życiu, nie było koniecznym skutkiem mojego charakteru, sumienie wbijało mnie w dumę, że jestem z gruntu dobrym człowiekiem i że tylko inni ludzie są winni mojego upadku”(str. 264).

Co do samej książki… Znajdziemy tu trochę grypsery, znajdziemy zapis więziennej kategoryzacji osadzonych (doliniarze, klawisznicy, kapusie, itd.), ale znajdziemy także pederastię i tęsknotę za ciałem niewieścim (tu lekki ukłon w stronę grypsanek do Panny Adeli; m.in. str. 61-66). Natomiast pobyt w więzieniu to także praca (momentami nie bez związku z Adelą) i przywileje z niej wypływające.

Ostatnie karty książki poświęcono na inne autorskie popisy Nachalnika. „Zaszczekał pies” – bo o opowiadanie pod tym tytułem się rozchodzi – nie jest moim zdaniem majstersztykiem pisarskim. Zdecydowanie wolę Nachalnika w formach dłuższych.

Pozostało jeszcze jedno:
Okładka – zbyt literalne połączenie Masy z Christianem Grey’em. I ten fingiel na palcu… Wyszło obciachowo.

 

Ocena prasowa: 5.

 

Wydawnictwo Replika
2019
Stron: 320

Najnowsze artykuły:

Kiedy w 2015 roku ukazała się książka Katarzyny Surmiak-Domańskiej „Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość”, nie było dla mnie dużym zaskoczeniem, że …

Narracja, którą przyjęła Autorka jest skąpa, a wręcz momentami uwierająca. Zdania nie ujmują swoją konstrukcją, ale w tej prostocie jest pełnia emocji. …

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula

Małgorzata Babula

Małgorzata Babula

Co i dlaczego warto przeczytać?
Na co szkoda czasu i pieniędzy?
O tym jest eMakulatura.

Znajdziesz tu reportaże (te niedawno wydane i te, które warto sobie przypomnieć), kryminały (chociaż tych będzie niewiele), opowiadania (j.w.) oraz powieści (tych nieco więcej). Będzie trochę nowości, trochę “nieoczywistości” i garstka rzeczy zakurzonych, ale wartych przypomnienia.

Czasami wkradnie się coś poza protokołem.
Chętnie odpowiem też na Twoje pytania.

Cieszę się, że jesteś.
Małgośka Babula